Multimedia
W trzecim dniu Europejskiego Kongresu Finansowego, Przewodniczący KNF – Jacek Jastrzębski wziął udział w panelu pt. „Trzy lata obowiązywania instrumentów AT1 w polskim prawie. Wykorzystana szansa czy zmarnowany potencjał?”. Panel był próbą odpowiedzi na szereg pytań dotyczących status quo oraz przyszłości instrumentów AT1 w Polsce.
Wypowiedzi Przewodniczącego KNF koncentrowały się na ocenie roli instrumentów AT1 oraz ich miejsca w obecnym systemie regulacyjnym. Jacek Jastrzębski zwrócił uwagę, że debata dotycząca tych instrumentów ma charakter nie tylko techniczny, ale również filozoficzny. Jego zdaniem regulatorzy coraz częściej zadają sobie pytanie, czy rozwój skomplikowanych instrumentów finansowych nie zaszedł zbyt daleko. AT1 były projektowane jako narzędzie mające wzmacniać zdolność banków do dalszego funkcjonowania w sytuacjach kryzysowych, jednak w praktyce zaczęły pełnić przede wszystkim rolę kolejnego poziomu w hierarchii zaspokajania wierzycieli. W efekcie pojawia się refleksja, czy nie należałoby wrócić do prostszych i bardziej przejrzystych form kapitału, takich jak CET1.
Znaczący wpływ na postrzeganie AT1 miały wydarzenia związane z Credit Suisse. Umorzenie instrumentów AT1 przy jednoczesnym korzystniejszym potraktowaniu akcjonariuszy wywołało kontrowersje i osłabiło zaufanie inwestorów do tego rodzaju finansowania. W odpowiedzi europejscy regulatorzy starali się podkreślić, że taki sposób postępowania nie odpowiada standardom obowiązującym w Unii Europejskiej. Wydarzenia te dodatkowo wzmocniły dyskusję o potrzebie uproszczenia systemu kapitałowego oraz ponownego przemyślenia funkcji AT1.
Mimo tych zastrzeżeń Przewodniczący KNF nie uważa, że instrumenty AT1 powinny zostać wycofane. Wręcz przeciwnie, jego zdaniem powinny pozostać elementem dostępnego „zestawu narzędzi” dla banków. Ewolucja rynku finansowego i suma bodźców finansowych i niefinansowych kształtujących praktykę rynku AT1 mogły doprowadzić do tego, że ich rzeczywista rola i zastosowanie odbiegają od modelu, który leżał u podstaw stworzenia tego instrumentu. Ale nawet jeśli instrumenty AT1 nie realizują dokładnie tych funkcji, które zakładano przy ich projektowaniu, nadal mogą być użyteczne jako elastyczna forma pozyskiwania kapitału, zwłaszcza mając na uwadze relatywną łatwość w pozyskaniu kapitału AT1 w zestawieniu z pozyskiwaniem kapitału akcyjnego.
Jednocześnie Jacek Jastrzębski podkreślił, że wprowadzenie możliwości emisji AT1 do polskiego porządku prawnego było właściwą decyzją. Przypomniał, że rozwiązanie to powstało w odpowiedzi na oczekiwania rynku i największych banków. Choć polski rynek tych instrumentów pozostaje stosunkowo niewielki, to istotna część kluczowych banków z nich korzysta, dlatego trudno mówić o zmarnowanym potencjale. Samo stworzenie odpowiednich ram prawnych należy postrzegać jako działanie umożliwiające rozwój rynku i poszerzające dostępny katalog narzędzi kapitałowych.
W końcowej części debaty pojawiała się kwestia dostępności takich instrumentów dla inwestorów detalicznych. Jacek Jastrzębski wskazał, że przy ocenie produktów finansowych kluczowe znaczenie mają dwa elementy: poziom ryzyka oraz stopień skomplikowania. Akcje są wprawdzie ryzykowne, ale ich konstrukcja jest stosunkowo prosta i dobrze rozumiana przez uczestników rynku. Instrumenty AT1 należą natomiast do kategorii produktów zarówno ryzykownych, jak i złożonych, co sprawia, że regulatorzy podchodzą sceptycznie do ich oferowania klientom detalicznym. Doświadczenia związane z Credit Suisse pokazały bowiem, że nawet profesjonalni inwestorzy nie zawsze byli świadomi wszystkich konsekwencji wynikających z warunków emisji tych instrumentów.